czwartek, 14 lipca 2011

Z mężem gramy w życie

Wprawdzie ja męża nie mam, ale bardzo dobrze pamiętam zabawy w życie z czasów mojego dzieciństwa. Z koleżankami tworzyłyśmy z różnych śmieci domki i gotowałyśmy jedzenie z chwastów. To właśnie "gotowanie" było moim ulubionym elementem zabawy. Czasami zdobywałam się na poświęcenie dla mojej "sztuki kulinarnej" i wykradałam mamie kurze jaja, oczywiście do czasu, aż mama nie zauważyła.
Nieodłącznym elementem gry w życie były oczywiście dzieci. Zawsze miałam syna i córkę, którzy byli strasznymi bałaganiarzami (wciąż musiałam po nich sprzątać) i żarłokami (ogród był wyczyszczony z chwastów). Byłam oczywiście przykładną żoną, która na męża czekała z gotową kolacją i uśmiechem na twarzy.
Niestety z dziecięcych zabaw już wyrosłam. Teraz bawię się razem z innymi scraperkami w wyzwania.
Jakiś czas temu na wyzwanie pt:. "Życie" w CraftArtwork zrobiłam takie oto trinchies. Pierwszy raz miałam styczność z tą formą i chyba mi się spodobało. Jest to na tyle mały format, że nie trzeba myśleć jak zagospodarować wielką stronicę i na tyle duży, że coś tam można zmieścić.


Pozdrawiam, Iza.

3 komentarze:

  1. i ja się w to bawiłam, w starej beczce zupe z liści gotowałam hahahha

    OdpowiedzUsuń