...czekam na dzień kolejny. Pogoda nie zachęca do wychodzenia z domu, więc wakacyjne dni suną leniwie i nudno. Choć nuda też jest w życiu potrzebna, to okazja to
przystopowania i obcowania ze swoimi myślami sam na sam. Wolałabym obcować z nimi gdzieś nad morzem, w górach lub innym sprzyjającym otoczeniu, ale mój pokój, ze swoimi słonecznymi ścianami nie jest aż taki zły.
Dużo się u mnie działo od ostatnich moich odwiedzin na tym blogu. Nie widzę jednak sensu w opisywaniu zdarzeń z mojego życia, bo kogo może interesować życie licealistki. Mogłabym się pochwalić ocenami ze świadectwa (gdyby jeszcze było czym). Ewentualnie mogłabym pokazać wszystkie
scrapy, które robiłam w tak zwanym między czasie, ale chyba jest tego za dużo. Może pochwalę się więc zdjęciami? Niech będą dziś tylko te dwa, które oddają mój
melancholijny stan ducha.

Tak na prawdę dopiero mam czas cieszyć się wakacjami (oczywiście od razu pogoda musiała się zepsuć). Ci co mnie znają, że przez kilka wiosenno-letnich tygodni jestem wyłączona z życia, ponieważ pomagam rodzinie przy zbiorze truskawek. Sezon się w końcu skończył, a mnie czeka wielka sterta rzeczy do nadrobienia, głównie dzięki moim kochanym Liftonoszkom, które pracują bez wytchnienia. :)
No to do roboty! Pozdrawiam, Iza.